czwartek, 29 grudnia 2016

STOP - STATUS QUO - STOP




          Czas przerwać status quo. Nie podbijam swojej ceny. Jest nieskończona. Jest super, bo żyję zgodnie ze sobą.
          Jestem niezwykły. Twoja siła bezwładności w zupełności nie jest zwykłą siłą. Ta siła inercji, która w Tobie tak głęboko drzemie, nie jest w ogóle siłą. Bo nie istnieje. Nie wynika ona z żadnego oddziaływanie między ciałami. Żadnego. Siła, można tak powiedzieć, ale pozorna. Jest tylko pospolitym efektem wynikającym z przyspieszenia układu odniesienia. Czasem ten punkt odniesienia wzrasta, a wygląda na to, że jest on chyba mityczny. Ten punkt odniesienia, bo ulatuje w za szybkim tempie. Działa bezefektywnie.
          Nie będę już kruszyć kopii. Kto prawilny, ten prawilny. A ja chyba nie jestem.
          Ascendencie. Punkcie ekliptyki, astrologiczny wyrazie. Wyrazie smaku, wyrazie smaku życia. Smaku mej wyobraźni. Podobno wschodzisz w określonym momencie i miejscu na Ziemi. Niech to będzie 52.591091 szerokości geograficznej i 6.103545 długości geograficznej. Najbardziej czuły i najważniejszy, Punkcie.
          Tylko jaka jest Twa juliańska data?
          Ja jestem rakiem. Ascendentalnym tylko, ale urodzoną Wagą. Może dlatego w życiu ważę prawie każdego dnia. Ważę, mierzę, daję ocenę. Model swoim modelem. Cofam się, robię krok w przód, potem dwa, i znów jeden w tył. "Przynieś ogień, gdy dopadnie Ciebie chłód."
          Wszystko w życiu opiera się na dawaniu i odbieraniu. Wkładasz, wyjmujesz. Dajesz, odbierasz. Kompromis za kompromis, tylko wtedy to działa prawidłowo. A prawidłowo, to prawidłowo. Dla mnie. Jak zwał, tak zwał. Ja wiem jak zwiem.




Duńska korona - Tata, słoniki - Mama, nieskończoność - Ja.



Z uszanowaniem,
Klaudia Maria Zgud

I szczęśliwego Nowego Roku.

czwartek, 8 grudnia 2016

Flora i fauna





         Jak (chyba) wiadomo, pamiętniczek "to to" nie jest. Wiem, że jest paru (ochotników, co się potem zgłaszali) co tak myśleli. No, nie nazwałabym tego pamiętniczkiem, na pewno nie jako główny epitet obrazujący to, co tutaj się dzieje. Chaosik. Taki mały. Chyba za dużo nieokiełznanych myśli... Znasz wyrażenie "fikcja literacka"? Jeżeli tak, czytaj dalej. Ludzie często kryją się za tą fikcją. A jak wygląda życie? Mówiłam, że chaos. Jednak bez zdrobnień.


"O facetach"



          Ekhmm (chrząknięcie), "mężczyznach", kurde samozwańczych. Tak pewnie by chcieli być"słyszani", "mówieni", "nazywani" (a to dobre!). Ale hej, ja tu nie o wszystkich Was, chłopaki. Ja wiem, że nikt tego nie czyta, po prostu statystyki i handel wiadomościami kłamią.
Facet, według mnie brzmi to dumnie, brzmi tak no, dosadnie. Jak tak się na głos powie. Taki mężczyzna, męski, mĘski! (z nutą na "Ę"). Taki hm, męski. Me gusta, to chyba totalnie krejzi gusta person-a (non grata).  Kto by pomyślał, że w 2016 roku zacznie to brzmieć groteskowo? Prawie siedemnastym już. W sensie, że facet to mężczyzna. A mężczyzna zachowuje się jak mężczyzna. Ogół. To znaczy wszystkie byśmy chciały, hehe, ale jak to mówię - ogółem - jest to właściwe wyjaśnienie. Mam na myśli samo słowo "męski", określenie, czy tam przymiotnik, bo nim też jest.


"Puma"

"Siusiusiusiu" (powtórz: 2x siusiu), spoko, pomocny, fajny, dziewczyna. Spoko w sumie, bo nie zainteresowana, ale można normalnie rozmawiać, czy już Damy mają zabronione z tym, co fejsowy status zmienił? Albo i nie zmienił, hehe. A co to, może tylko normalnie koleżanka - koleżanka pogadać, bo płeć męska z żeńską muszą od razu się żenić??? Poniosło, przepraszam. Sorry, jakaś presja, wszystkie wokoło się żenią. To znaczy wychodzą za mąż. Ale, że już? Dzwon tyka? Nie żartujmy, dla niektórych już dawno "tyknął", bo Victoria płacze, a jeszcze trzeba Franka wykąpać. Albo przypudrować. Dupe. Ja tam mogę pudrować, ale nosek. W toalecie.

"Pies"

Ogrodnik, który w życiu nie miał ogrodu. Pies raczej, i to ogrodnika. Ten też występuje. Ogród to on kiedyś miał, ale sprzedany, odkupiony przez prawowitego właściciela. Ogród został właścielem ogrodu. Pani. Potem to może i co najwyżej ogródek jakiś tam miał, chyba działkę ogrodową. Podobno znów ma i "mega". Ale biega do Pańci. Myśli, tęskni, ma czuja, jak to Pies. Wziął sobie jedną, z hodowli, ojciec jest psem. No to gitara, swój swego zawsze pozna, wywącha, wyniucha. Niestety, psy z hodowli (ważny temat), często są jedynie "na zysk" :(. A co na zysk, "bo handel", to nie zawsze "to dobre". Hajsy, nie hajsy. Takie to też troszkę, no "troszkę"... Przekręcane, wyklepane, wylakierowane - auta i kobiety.

Jest też taki, co też się zachłystnął. Oby do odratowania, duże miasto zmienia ludzi. Pułapka w "słoiku". ;) "Bez nazewnictwa".

"Kaktus"

"Niezależny men" be like (interpretuj jak chcesz tego "niezależnego", ale ja się zaczynam serio zastanawiać nad angielskim brzmieniem litery "B" w tym kontekście). Bi, bi, jest podejrzenie. Ja tam nie wnikam poza "jakieś tam moje" tylko i wyłącznie wewnętrzne domysły, myśli szarpane, i te pe. Ja szanuję. Jak Ty szanujesz też mnie. Szacuneczek za szacuneczek. Tak podobno mówią ludzie z bloków, ale co ja tam wiem, jak tylko trzy lata mieszkałam w takim obiekcie. I to w czasach liceum, gdzie prawdziwy szacunek czuło się tylko od psa, kiedy się ucieszył na Twój widok po szkole. Ale czy to jest po prostu jego (psa) codzienna reguła, czy uczciowość... Jak nie dbasz o kwiat, to kwiat usycha. A taki kaktus to nie kwiat, tak sam w sobie, ale kaktus może mieć kwiaty. Może mieć, ale tylko, kiedy go odpowiednio podlewasz, nawozisz i pielęgnujesz. A kaktus Ci tego "kwiatka" i tak nie da, ten Kwiat wyrośnie tylko dlatego, że sam siebie tak pielęgnował. Otherwise jest to czysty przypadek, nieciekawe pogodzenie się z otaczającą go rzeczywistością. Chyba wybryk natury. Na pewno wybryk, lepiej nie wyrastaj przy takim Kaktusie, Kwiatuszku.

"Kot"

Ten, co jego słowa to tylko ciągi liczb. I liter, znaków alfabetu, QWERTY pod palcami. Może nie tylko. Ale czy tak naprawdę można ułożyć z nich równanie? Ja to lubię słyszeć na głos, choć rzadko to się zdarza... A, i od czytania czasem bolą mnie oczy. Więc lepiej na głos, do ucha, wcale nie musi być głośno lub przyzwoicie. Przy ogniu, i na lodzie. Tak tylko w skrócie. Niektóre z moich 1,5-1,6 x 1011 neuronów mówią, że to jakiś facet.



          Księżniczka byłam od zawsze. I właśnie nie to, że samozwańcza. Mi to by w życiu taki pomysł do głowy nie wpadł! Ale dziękuję Wam, niektórym z Was (ciągle zasilacie Złote Grono Ulubieńców Miesiąca). W istocie to mi pasuje, bo sama nie musiałam tak się już przedstawiać, po prostu wszyscy już wiedzą "kto ja jestem"... Inaczej mogłoby mnie to stawiać w niezręcznych sytuacjach, podczas rozmów z poddanymi. Co nie. No bo jak Księżna, to i poddani. Z małej litery, w odróżnieniu do Księżnej. Dzięki, naprawdę, ułatwia to temat.



Ale wciąż nie wiem czy krew była zimniejsza, czy cieplejsza. Nie wiem jaka być powinna. Miau.





Klaudia Maria Zgud