środa, 12 października 2016

Śr, Środa, dzień między wtorkiem a czwartkiem tj. 12 października 2016



          Poczułam jego ciepło i miękki dotyk. Położyłam dłoń na ramieniu. Mmm... Przyjemne uczucie. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy. Sezon jesień 2016 uważam za otwarty. Wiatr w oczy, niczym plaskacz w mordę, przyodziany w słodki płaszczyk z kolekcji "Hi October. Be good to me" w kolorze brudny róż. Ja pierdole, znowu zimno. Szaliku, nie pomagasz.
          ON. Gorący strumień spływa po mej twarzy, wchodzi do oczu, uszu, delikatnie łaskocze mą szyję. Krople pewnie zatrzymują się we wklęśnięciach obojczyków, inne zaś swobodnie spływają wzdłuż linii dekoltu i biustu. Całe moje ciało pokryte jest tą falą. Zimno, ciepło, dreszcz, przyjemność, relaks. Zapach świeżości i pobudzenie zmysłów. To po prostu prysznic. Polecam codziennie. OFF.
          Jest taki znany utwór Lykke Li z tekstem "I, I follow. I follow you. Deep sea baby, I follow you". Fajny, lekki - taki do autka na zakupy, jak w radiu puszczą. Nie przypominam sobie, żebym go włączyła kiedykolwiek sama z siebie. Tym bardziej dzisiaj, ale jakoś weszła mi w głowę ta melodia, melodyjka. To siadam wygodnie z YouTubem, "oczy w ekran", włączyłam sobie tą słodką wokalistkę, a ona tam śpiewa, że "He's the rebel, I'm daughter waiting for you". Run wild, man. Ona jest true daughter i czeka na buntownika. Córka czekająca na rebela. Ludzie, oh my g.o.o.d.
          Środa - jest środkiem tygodnia (ach, to tajemnicze nazewnictwo dni tygodnia w j. polskim). Znane jest też ogólne powiedzenie "jeszcze tylko jutro i piątek!" lub słyszane często w moim środowisku "bijna weekend!". Ale środa to też (ależ przede wszystkim!) dzień Merkurego. Wiesz, że Budha był bogiem tej planety? Dawał ludziom szczęście i dobre żony. Może też mężów dobrych dawał... Ok, slow down, rozmarzyłam się. Jest obrazem dobra i pozytywnej energii. Więc proszę Cię, poczuj aurę Merkurego, środy, połowy tygodnia, zmęczenia, Budhy, zmiksuj to w jedność i poczuj przekaz tego hinduistycznego grubaska, który daje chill on i pozytywne działanie. Big up Budha! Środa to Twój dzień. Happy bday, na zdrowie Panie Nieśmiertelny Budha.
          Jest też taka miejscowość w Polsce o nazwie Środa Wielkopolska. Gdyby tak celebrować co tydzień tradycję i pochodzenie nazwy "miasta", Środa Wielkopolska byłaby pierwsza w Polsce jako miasto z wysokim wzkaźnikiem handlu monopolowego. Wyobraź sobie taki festyn we wsi z zespołem disco-polo na żywo, pajda ze smalcem i ogórkiem, piwo z nalewaka i wóda z gwinta. Kaszanka, kiełbasy, Grażynka, Damian, buzi, Olga z Przemasem, tego tamtego, Brajan z dziadkami, Ci też świętują. Bo cotygodniowe imieniny miasta wypada godnie świętować, to jak Wigilia, tylko bez barszczu, pierogów i prezentów. Taki cotygodniowy festyn w środku tygodnia. Bo w Polsce to do oporu. Albo i bez, oporów.
           Środa Popielcowa to pierwszy dzień Wielkiego Postu. Zwyczajem jest posypywanie głowy popiołem na znak pokuty. Moim zwyczajem jest just kiep do chińskiej filiżanki paląc co-środowego blanta. Środa Popielniczkowa.
          Nie no, środowy wymyślony dzień. A tak w ogóle to urodziłam się równo dwadzieścia dwa lata, jeden tydzień i jedną godzinę z hakiem TEMU. Tak tylko mówię, bo urodziłam się w środę. Środa to mój dzień, pomiędzy tygodniem a weekendem. 2w1 i szeroki obiektywizm. Po prostu pamietaj kto
       


          "Nuda pcha do bzdur. Ciemność, ciemność."
Całkiem, całkiem ta nowa, stara Chylińska. A skubana urodziła się w Niedzielę. Okej, jeszcze do niedzieli jest pół tygodnia. Obgadamy/obadamy tą sprawę.


Klaudia Maria Zgud

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

"nie obrażam się na hejty jak na chmury za deszcz"
BISZ